Lampy
W dwa tygodnie po rozpoczęciu pracy w firmie KigaDyga SA był już koniec miesiąca i Serwacy Lampy wypłatę. Było tego więcej niż się spodziewał i nasz bohater mógł spłacić dwa kredyty gotówkowe i tych pieniędzy jeszcze mu zostało. Dzięki temu mógł spokojnie przeżyć następny miesiąc (uwielbiał suchy chleb i zupki z torebki). Praca bardzo mu się podobała. Robił coraz większe postępy. Pan Grzybosław - jego przełożony - bardzo go chwalił przed swoimi zwierzchnikami. Koledzy też go polubili i dość często ten czy ów dzielił się z nim drugim śniadaniem. Koleżanki częstowały go herbatą lub kawą. cdnPan Paga szybko podpisał mi protokół i następnego dnia podał się do dymisji. Z tym, że ten protokół, to on podpisał chyba 26 września, nie, czy może wcześniej. O, podpisał 26 sierpnia. W każdym bądź razie to by było tyle. Z tym, że na zakończenie to chciałem zwrócić uwagę, że wiedzę, jaką ja posiadam, to jest jedno wielkie pole minowe. I nauczony smutnym doświadczeniem pani Jaruckiej, gdzie komisja sejmowa nic tej kobiecie nie pomogła, mimo, że dla mnie to się wydaje dziwne, jeżeli pani Jarucka miała u siebie w domu fałszywki, i nagle do niej….
Mówię, żeby pan wiedział. Nie jest tak, jak pan opowiada, że w KGHM-ie dbamy tylko o koniec własnego nosa. Panie ministrze, te pytanie mógłby pan zadawać komuś, kto pełnił albo pełni funkcje członka lub prezesa Zarządu tej firmy. Ja nigdy jej nie pełniłem – być może, szkoda. Historia to oceni. Poza tym w życiu różnie bywa, jeszcze coś takiego może się zdarzyć. Wszystko jest przede mną. Jeszcze jestem młodym człowiekiem, wbrew pozorom, chociaż pan poseł z PiS-u wyrażał nadzieję, że może niedługo pójdę na emeryturę. Czarownica wnuka majestatycznie pisze silne wiatraczki.